niedziela, 2 listopada 2014

Jerzy Franciszek Kulczycki - tłumacz, szpieg, dyplomata, żołnierz oraz ... założyciel pierwszej wiedeńskiej kawiarni.

Jerzy Kulczycki w stroju tureckim.
Źródło: Wikipedia.
Jerzy Franciszek Kulczycki wiódł życie rasowego awanturnika - tłumacz, szpieg, dyplomata, żołnierz Jana III Sobieskiego, a w końcu założyciel pierwszej wiedeńskiej kawiarni.

Urodził się w niewielkiej wiosce na ziemiach leżących na terenie dzisiejszej Ukrainy. Jego narodowość do dzisiaj budzi liczne kontrowersje. Jak wynika z ówczesnych źródeł, sam Kulczycki uważał się za "rodowitego Polaka", pochodzącego z "królewskiego polskiego wolnego miasta Sambora".

W młodości poznał język turecki i kulturę południowego sąsiada Rzeczypospolitej, dzięki czemu dostał intratną posadę tłumacza w austriackim oddziale Wschodniej Kompanii Handlowej (stowarzyszenie kupców wiedeńskich do handlu ze Wschodem). Dzięki zarobionym w ten sposób pieniądzom otworzył własną firmę handlową w Leopoldstadt.

Kulczycki pracował zarówno dla wiedeńskich kupców, jak i dla cesarskiej dyplomacji. Trafił do cesarskiego poselstwa w Stambule w charakterze tłumacza. Możemy tylko dywagować czy wykonywał tajne misje oraz czy miał kontakty z tajnymi służbami dworów od Paryża po Warszawę. Chociaż niektórzy nazywają Kulczyckiego wybitnym szpiegiem to historia milczy o jego życiu od połowy lat 60. XVII wieku aż do oblężenia Wiednia przez Turków w lecie 1683 roku. Bez wątpienia krążył między Wiedniem a Stambułem.
Jerzy Kulczycki podczas oblężenia Wiednia wsławił się dzięki fortelowi godnemu samego Odyseusza. Otóż nasz zacny bohater  - w porozumieniu z burmistrzem oraz głównodowodzącym obroną, hrabią Starhembergiem - późnym wieczorem 13 sierpnia przebrał się w strój żołnierza osmańskiego, a następnie podśpiewując tureckie piosenki przeszedł przez obóz wroga i skontaktował się z księciem lotaryńskim Karolem V Leopoldem. Władca przekazał mu, że wkrótce zamierza ruszyć z odsieczą obleganemu Wiedniowi, co z kolei odwiodło radę miasta od zamiaru poddania się wielkiemu wezyrowi tureckiemu.

Źródło: Muzeum Pałacu Króla
Jana III Sobieskiego.

Oczywiste jest, że po triumfie Jana III Sobieskiego nad wojskami Kary Mustafy, Jerzy Kulczycki również odbierał należne mu zaszczyty. Zostały uznany za bohatera przez mieszkańców miasta. Dzięki czemu otrzymał wymierne korzyści materialne: prawo mieszczanina wiedeńskiego i plac pod budowę domu na miejscu obecnego Małego Pałacu Biskupiego. Nagroda od króla Polski była dość interesująca - otóż zainteresowany mógł wybrać dowolną rzecz z obozu pokonanego nieprzyjaciela. Ku ogromnemu zdziwieniu wszystkich Kulczycki zdecydował się na 300 worków, które zwycięzcy zamierzali wyrzucić uznawszy je za karmę dla wielbłądów. Jak się okazało owym "dziwnym ziarnem" była ... kawa! Zapasy te służyły wezyrowi jako środek utrzymujący kondycję jego żołnierzy podczas walki i robót minierskich.Na tym nagrody się nie skończyły: 10 stycznia 1684 roku cesarz Leopold obdarzył go tytułem cesarskiego tłumacza języka tureckiego. Został również zwolniony z płacenia z podatków na 20 lat.

Historyk John Stoye stwierdził, że Jerzy Kulczycki "albo miał zdolności do zyskiwania popularności, albo też sławę zapewnili mu ówcześni pamfleciści. Bez trudu stał się najsławniejszym posłańcem w dziejach oblężenia".  W brawurowym wyczynie tego tajnego posłańca trudno odróżnić bowiem prawdę od fikcji.

Pomnik Kulczyckiego w Wiedniu.
Źródło: Wikipedia. 
W glorii wiedeńskiej chwały nasz bohater otworzył pierwszą w Wiedniu – i jedną z pierwszych w Europie – kawiarnię znaną jako "Dom Pod Błękitną Butelką" (na ulicy Schlossergassl tuż obok katedry). Na pamiątkę zwycięstwa nad Turkami Kulczycki podawał gościom ciasteczka w kształcie półksiężyców, sam występując w tureckim stroju. Taki sposób serwowania czarnego napoju tylko dodawał atrakcyjności nowemu lokalowi. Przypisuje sie mu nie tylko pomysł dosładzania kawy miodem, ale i epokowy niemalże wynalazek doprawiania kawy mlekiem.

Portret kawiarza w tureckim stroju był wielokrotnie kopiowany, a jedna z kopii miała trafić do skarbca królewskiego na Wawelu wraz z innymi zdobyczami spod Wiednia.

Burzliwe życie Kulczyckiego przerwała niespodziewanie choroba - zmarł na gruźlicę w wieku 54 lat (20 grudnia 1694 roku). "Dom Pod Błękitną Butelką" został zamknięty krótko po śmierci założyciela.

Jerzy Kulczycki do dziś jest uznawany w Wiedniu za patrona kawiarni. Jego olejny portret ozdobił lokal, w którym spotykali się tamtejsi kawiarze, a na starym sztandarze cechowym widniała scena nadania mu przez cesarza Leopolda I przywileju na prowadzenie kawiarni.   

Poczta Polska w 2009 roku wyemitowała znaczek z przywieszką "Ślady polskie w Europie".  Za jedyne 1,55 zł przy okienku pocztowym można było "zamówić" kawę - tyle klienci płacili za zapachowy znaczek pocztowy z przywieszką o aromacie "małej czarnej".

Warto dodać, że według innych danych Kulczycki nie był wcale pierwszym, który otworzył kawiarnię w stolicy cesarskiej - miał go ubiec przybysz z Armenii, niejaki Johannes Theodat.


 
Źródła:
http://www.darboven.pl/startpage/blog/103/znaczek-pachnacy-kawa
http://www.wilanow-palac.pl/jerzy_franciszek_kulczycki_zalozyciel_pierwszej_kawiarni_w_wiedniu.html
http://www.pozegnanie.com/?menu=content&id=9
http://wyborcza.pl/alehistoria/1,133661,14601588,Ten__ktory_podal_wiedenczykom_kawe.html

2 komentarze: